Nazywam się Megan Rother i mam 17 lat. Od dziś moim miejscem będzie mały, trzypokojowy domek przed którym właśnie stoję. Wchodzę. Co czuję? Czuję radość. Wreszcie uwolniona od mojej "kochającej" matki i jej "panów do łóżka". Teraz zaczynam wszystko od nowa. Tu. W Londynie.
Poszłam do sypialni. Była już urządzona. Z resztą tak jak cały dom. To chyba jedyna rzecz, jaką mama dla mnie zrobiła. Wysłała disagner'a i robotników żeby urządzili mi mieszkanie. Oczywiście to ona kupiła wybrane przeze mnie meble. Nic dziwnego. Chciała jak najszybciej pozbyć się mnie z domu. Ale już dobrze. Przebrałam się w ładniejsze ubrania, zrobiłam makijaż i poszłam do sklepu. W końcu moja lodówka jest pusta. Kiedy chciałam otworzyć drzwi do spożywczaka nagle poczułam uderzenie w czoło. Upadłam.
- O cholera! Kurde no!- usłyszałam.- Nic ci nie jest?- otwierając oczy zobaczyłam pochylającą się nade mną postać.
- Chyba nie.-powiedziałam sucho
Dziewczyna, która mnie stratowała pomogła mi wstać.
- Naprawdę cię przepraszam. Po prostu zagapiłam się na tą cudowną bułeczkę i cię nie zauważyłam.- powiedziała rudowłosa.
- W porządku, nic się nie stało.- chciałam już ją ominąć i wejść do sklepu, ale dziewczyna mnie zatrzymała.
- Czekaj! Jestem Sophie.- wystawiła rękę w moją stronę.
Uśmiechnęłam się i zrobiłam kroka.
- A ty? - usłyszałam.
- Megan
- Megan.. Ładne imię. Kojarzy mi się z lodami, takimi dobrymi, że kurde mniam!
- To gratuluję wyobraźni.- powiedziałam.- A teraz mogę wejść już do sklepu?- spojrzałam na Sophie.
- No tak, tak, Ale.. Ale może chcesz gdzieś się przejść?
- Po co? Przecież nawet się nie znamy.
- To możemy się poznać!- powiedziała entuzjastycznie.- Słuchaj. widać, że jesteś nowa w Londynie. Pomyślałam, że może mogłybyśmy się poznać.
- Mogłybyśmy.. No dobra, ok. Ale najpierw zrobię zakupy.
- Mogę ci pomóc w zaniesieniu ich do domu. Myślę, że trochę tego będziesz miała.- zaśmiała się.
- Nie chcę cię wykorzystywać, ale jak chcesz.- uśmiechnęłam się pokazując zęby. Chyba polubiłam tą dziewczynę. Była taka kolorowa. Do tej pory nie znałam takich ludzi. Wszyscy zajmowali się sobą. Myślałam, że to lubię, że to mi pasuje. Myliłam się. Zrobiło mi się miło, kiedy Sophie chciała mi pomóc. To jest o wiele lepsze.
Zrobiłam zakupy. Sof miała rację. Było tego dużo. Dobrze, że jest, bo bym nie dała sobie rady. Przez całą drogę do domu rozmawiałyśmy. Tak właściwie to praktycznie tylko ona gadała, ale to było takie ciekawe i śmieszne, że nawet nie chciałam żeby się zamknęła. Byłyśmy już w domu. Rudowłosa pomogła mi w rozpakowaniu toreb.
- To co robimy?- zapytała.
- Miałyśmy iść na spacer.-odpowiedziałam.
- Miałyśmy, ale wiesz... To początek wakacji. Może jakaś impreza?
- A znasz jakieś fajne miejsce?
- No jasne! Tylko może się przebierzmy.- zaśmiała się.
Poszłyśmy do mojego pokoju. Pożyczyłam Sophie ubrania, bo po co ma iść specjalnie do domu. Ja ubrałam białą koszulkę na ramiączka, czarną spódnicę w białe wzory i czarne botki. Sof wybrała obcisłą granatową sukienkę i również czarne botki. Zrobiłyśmy make-up, uczesałyśmy się i poszłyśmy. Klub jest niedaleko mojego domu, jakieś trzy ulice od niego. Na szczęście. Weszłyśmy do środka. Było wspaniale. Uwielbiam to uczucie. Tyle nieznanych ludzi, tańczących do jakiejś psychopatycznej muzyki. Możesz tu robić co chcesz, bo i tak nikt cię nie zna. I oto są. Dilerzy. Prochy czy tabletki? Wzięłam tabletki. Poszłam do baru, do Sophie. Pokazałam jej moją zdobycz. Dziewczyna na początku była zszokowana, ale kiedy powiedziałam jej, że to się je... Wzięła. Połknęłyśmy. Czułam się cudownie. Zaczęłyśmy tańczyć. W końcu Sophie zaczęła znikać w tłumie. Nie szukałam jej. Przecież sobie poradzi. Wzięłam drugą pigułkę. Nagle poczułam że na kogoś wleciałam. Był to chłopak. Miał czarne włosy i takie piękne brązowe oczy. Jego usta dotknęły moich. Nie wiedziałam co się dzieje.
Huehuehuehue Ale zajebiaszczo ;-D Szkoda, że jeszcze mnie nie ma w tym rozdziale, ale uzbroję się w cierpliwośc, trzymam kciuki i czekam na nexta !!! :* C'moon ! Weny życzę ^^
OdpowiedzUsuńdzięki, dzięki. pojawisz się w ciekawych okolicznościach :*
Usuń