-Mamo! Idę na sztuczną plażę!- krzyknęłam i wyszłam.
*PERSPEKTYWA ZAYN'A*
Nie mogę się poddać. Kocham ją i zrobię dla niej wszystko. Dzwonię do jej drzwi. Otwiera mi znowu ta sama kobieta co wczoraj.
-Dzień dobry- powiedziałem.
-Nie wiem czy chcę cię widzieć- usłyszałem w odpowiedzi od kobiety.
-No właśnie.. Jest Meg?
-Nie, wyszła..
-Mogę wiedzieć gdzie?
Po chwili ciszy i widocznym zastanawianiu się matki Megan nad tym czy mi powiedzieć w końcu usłyszałem:
-Poszła na sztuczną plażę- kobieta spojrzała na mnie ostrzegawczym wzrokiem.
-Dziękuję- powiedziałem ruszając w kierunku miejsca, w którym była Megan.
-Chłopcze!
Spojrzałem za lewe ramię.
-Powodzenia!- kobieta krzyknęła do mnie z uśmiechem, który odwzajemniłem.
Po kilkudziesięciu minutach byłem na miejscu. Zdziwiłem się, bo nikt mnie nie zatrzymał kiedy wchodziłem do środka w butach i ubraniach. Jednak jeszcze większym zdziwieniem było to, że Megan była jedyną przebywającą tu osobą w tej chwili. Spojrzałem na dziewczynę, która ewidentnie mnie nie widziała. Leżała na materacu na środku sztucznego morza z słuchawkami w uszach i telefonem. Zadzwoniłem do niej. Ona spojrzała na komórkę, podniosła się i przeniosła wzrok na mnie. Wskoczyłem do wody i zacząłem do niej płynąć. Ona zrobiła to samo. W końcu byliśmy obok siebie. Ręką dotknąłem jej policzka i pocałowałem. Dzięki Bogu Megan to odwzajemniła.
*PERSPEKTYWA MEGAN*
Miałam motyle w brzuchu. Mimo tego, że było tak miło, to jednak wszystko ma swój koniec. Ten pocałunek też. Zayn przerwał go, spojrzał na mnie i odpłynął. Dotknęłam swoich ust i jak głupia nie wiedziałam co robić.
*PERSPEKTYWA ZAYN'A*
Cały mokry wróciłem do domu. Tam czekali na mnie chłopacy, Rosalie i Sophie.
-Zayn, masz mi natychmiast powiedzieć co Ty do cholery jasnej robiłeś?!- powiedziała Rose stanowczym tonem.
-Nieważne..- odpowiedziałem po czym poszedłem do łazienki.
*PERSPEKTYWA ROSALIE*
-Słuchajcie, martwię się o niego..- powiedziałam.
-No pewnie, jak my wszyscy!- odpowiedział Niall.
-Więc ja mam pomysł. Co powiecie na jakąś imprezę? Albo raczej spotkanie towarzystkie. Z Megan oczywiście.
-No jasne! Ale serio, bez nadużycia alkoholu i zero dragów!
Cała reszta się zgodziła, poza jedną osobą, która nie była ostatnio zbyt rozmowna.
-A ty, Harry? Co o tym myślisz?
-Super- krzyknął, po czym poszedł do swojego pokoju.
Wszyscy na siebie spojrzeliśmy, bo nikt nie wiedział o co mu chodzi.
Po kilku minutach wszyscy zaczęłiśmy przygotowywać altanę chłopaków, w której mieliśmy zrobić te małe party.
-Rose, mogę cię prosić na chwilę?- usłyszałam głos Louis'a.
-Em.. Pewnie.
Podeszłam do chłopaka.
-Chodź.- powiedział po czym złapał mnie za rękę i zaprowadził do ogrodu.- Rose, ja..\
-Tak?
-Słuchaj, wiem że to wszystko powinno być romantyczniejsze, powinienem zaprosić Cię gdzieś, ale.. Zawsze byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, ale zawsze też.. No kurcze!
-Louis, co ty chcesz powiedzieć?- spytałam przerażona.
-Kocham cię! Szczerze cię kocham. Nie mogę bez ciebie wytrzymać. Kocham cię najmocniej na świecie!
Nie wiedziałam co robić, mimo tego, że czułam to samo. Pod wpływem chwili i emocji pocałowałam go. Potem on mnie. Niczego więcej na ten czas nie pragnęłam. Niczego.
-Też cię kocham.- szepnęłam mu do ucha.
Louis przytulił mnie najmilej jak dotychczas. Na prawdę go kocham.
-Dobra, to teraz chodźmy.- wstałam i wyciągnęłam rękę w jego kierunku, którą zaraz złapał. Poszliśmy do altany, gdzie właściwie wszystko było już gotowe. Widziałam słodkich jak zawsze, mizdrzących się Sophie i Niall'a, zakochanego w książce Liam'a i.. już nikogo więcej. Nie ma Zayn'a, nie ma Harry'ego, nie ma Megan. Wszystko ma się naprawić!
-Sophie, Niall, przestańce i idźcie po Harry'ego i Zayn'a!- zaśmiałam się.
-Nie ma sprawy- powiedziała Sophie przy okazji cmokając Niall'a w policzek.
Zakochańce poszli, a ja w tym czasie zadzwoniłam do Megs.
-Halo?- usłyszałam w telefonie.
-Meg! Wpadaj do altany chłopaków, robimy takie spotkanko.- zaśmiałam się.
-Słuchaj, ja chyba nie...
-Nie słyszę żadnej odmowy! Masz być i koniec!- przerwałam dziewczynie po czym się rozłączyłam.
Po godzinie w altanie byli już wszyscy.
*PERSPEKTYWA ZAYN'A*
Przyszła. Myśli, że tego nie widzę, ale co chwilę na mnie spogląda. Jest tutaj. Chcę do niej podejść, kiedy nagle widzę, że obok niej jest Harry. Całują się. Odwróciłem wzrok i wyszedłem.
____________________________
jakby co to przepraszam za te wszystkie 'perspektywy' ale tak wyszło :D mam nadzieję, że się podoba!
read and love
wtorek, 16 lipca 2013
wtorek, 25 czerwca 2013
Rozdział VI
Nie wierzę, że to się dzieję. Ja, Harry, my. "Co ja robię?" - pomyślałam podczas gdy Harry mnie całował. Wiedziałam, że to co robię jest złe, jednak nie chciałam tego przerywać. Było to czułe, a zarazem agresywne. Wyłączyłam myślenie i dałam się ponieść chwili. Nie zważałam na to czy robię źle, czy też dobrze.
Po paru minutach przyjemności do pokoju wszedł Zayn. Kiedy zobaczył nas razem od razu wybiegł z pokoju.
-Zayn!- krzyknęłam. Nałożyłam na siebie bieliznę i koszulkę i zaraz za nim wybiegłam. Chłopak wyszedł z domu, zrobiłam więc to samo. -Zayn!- powtórzyłam. -Wracaj! Zayn, proszę! Wróc!- krzyczałam.
Po chwili chłopak się odwrócił. Nic nie powiedział, jedynie na mnie spojrzał.
-Zayn.. Ja nie chciałam!- cały czas krzyczałam, tym razem płaczliwym głosem.- Proszę.. Ja..
-Nie chciałaś?! Oh, naprawdę? To dziwne, bo jakoś nie wyglądałaś na przymuszoną.- chłopak się odezwał.
Zaczęłam płakac. Nie kontrolowałam swoich emocji. Poczułam, że naprawdę go kocham. Jestem taka głupia. Mimowolnie upadłam.
-Zayn, przepraszam.- powiedziałam cicho, jednak wiedziałam, że chłopak tego nie usłyszy. Oddalał się. Zakryłam twarz dłonią, a łzy leciały.
W końcu wstałam i na boso, w samej koszulce i majtkach ruszyłam w stronę domu. Miałam zapłakane policzki, całe czarne od tuszu i kredki. Szłam przed siebie, kiedy nagle usłyszałam męski głos.
-Megan!
Odwróciłam się i za sobą ujrzałam Harry'ego.
-Chodź, pójdziemy gdzieś się wyrwać.- uśmiechnął się
-Gdzie?- spytałam
-Do jakiegoś clubu. Będzie fajnie. Ty i ja..
Zawahałam się chwilę, lecz w końcu się zgodziłam. Muszę się jakoś wykręcić z tych wszystkich problemów, z tej całej miłości. Muszę.
-To o 20.00 po ciebie przyjdę!- krzyknął Harry odchodząc.
W końcu szłam dalej. Gdy doszłam do domu złapałam za klamkę i pchnęłam drzwi w przeciwną stronę. Drzwi jak zwykle nie były zakluczone. Już myślałam, że to Sophie znowu jakimś cudem weszła, jednak się zdziwiłam. W pokoju siedziała moja mama.
-Co ty tutaj robisz?- spytałam ze zdziwieniem i żalem
-Przyjechałam cię odwiedzić. Megs, jak ty wyglądasz?! Gdzie ty byłaś? Boże, napadli cię?!
-Ojej, teraz nagle się przejmujesz? A co się stało? Benett cię zostawił?
-Kochanie, nie tym tonem.
-Nie tym tonem?!- krzyknęłam.- Ja pierdole, mamo! Myślisz, że teraz przyjedziesz, uśmiechniesz się, poudajesz że się martwisz i będzie wszystko w porządku?!
-Słuchaj, ja wiem, że popełniłam wiele błędów, ale proszę cię. Daj mi jeszcze jedną szansę. Oczywiście mieszkaj sobie tutaj, tylko przenocuj mnie dwa dni. Proszę.
-A śpij sobie tutaj, w końcu ty za to płacisz.
-Megan, jeśli ma być między nami taka sprzeczność, to ja..
-Ty dalej nic nie rozumiesz, prawda?- mówiłam już płaczliwym głosem.
Mama mnie przytuliła. Z jednej strony nie chciałam jej już znać, jednak z drugiej czułam, że potrzebuję jej, tej matczynej bliskości.
-Mamo, kocham cię.- powiedziałam wtulona w nią.
-Ja ciebie też, maleńka.
Po tych wszystkich czułościach poszłam wziąć kąpiel. Ubrałam jakieś dresy, koszulkę i grube skarpetki i popędziłam do salonu gdzie siedziała moja mama. Usiadłam obok niej i zaczęłyśmy rozmowę. Opowiedziałam jej wszystko ze szczegółami, jednak nie potrafiła mi pomóc. Jednak czułam, że tego chce i to się dla mnie liczyło. Rozmawiałyśmy przez kilka godzin, a w między czasie coś zjadłyśmy. W końcu wybiła 19. Poszłam się ubrać i uczesać. Założyłam krótką sukienkę z paskiem, dziurawe rajstopy, koszulę w kratę, czarne martensy i naszyjnik. Włosy zostawiłam rozpuszczone, a oczy pomalowałam jak zawsze- delikatna panda.
O 20.03 usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam je i przede mną stał Harry.
-Idziemy?- zapytał.
*DWIE GODZINY PÓŹNIEJ*
*PERSPEKTYWA ZAYN'A*
Stoję przed drzwiami Megan. Co robić? Pukać, a może wchodzić? Może się wycofać? W końcu zebrałem się na odwagę i zapukałem. Otworzyła mi jakaś nieznajoma kobieta.
-Dzień dobry. Jest Megan?- spytałem.
-Dzień dobry, zaczekaj.. Megan!- kobieta krzyknęła. Dziewczyna jednak nic się nie odzywała.
-Wiesz co? Wejdź może do środka i idź do niej.
-Emm, dobrze.- wszedłem do środka. Poszedłem na górę, zapukałem do pokoju Megan i otworzyłem drzwi.
Ujrzałem dziewczynę, która siedziała naga, okryta kołdrą na łóżku.
-No oczywiście.. Gdzie on jest?- spytałem ze złością.
Megan gwałtownie odwróciła głowę w moją stronę. Wstała zakrywając się kołdrą.
-Zayn! Co ty tutaj robisz?!- krzyknęła.
-Ja co robię? Myślałem, że żałujesz tego wszystkiego, ale ty siedzisz tu z nim?!
-O co ci chodzi? Jakim nim?!
-Harry'm!
-Wiesz co? To ty jesteś cholernym dupkiem. Nie poszłam z nim nigdzie, nie popełniłam tego samego błędu. Nie, nie przespałam się z nim. Za to ty przychodzisz tutaj i robisz mi aferę nie wiedząc co się dzieje?!- krzyczała płaczliwie.
Zrobiłem głupią, zdziwioną minę. Co ja sobie myślałem?
-Megan..
-Wiesz co? Wyjdź stąd. Wynoś się!- warknęła
-Ale..
-Wyjdź.- przerwała mi. Zrobiłem to co kazała. Chciałem powiedzieć jej, że to co zrobiła było złe, jednak kocham ją, wybaczam jej. Miało być tak pięknie. Okazuje się, że wszystko zepsułem. Szedłem samotnie nocą po ulicy i to jeszcze w deszczu. "Londynie, nie pomagasz mi.."- powiedziałem do siebie.
*PERSPEKTYWA CAROLINE (matki Megan) *
Wchodzę do jej pokoju. Widzę jak cierpi, jak płacze. Usiadłam obok niej i przyciągnęłam do siebie. Pocałowałam w czoło, pogłaskałam po głowie i powiedziałam:
-Będzie dobrze.
______________
Mam nadzieję, że się podobało. Przepraszam, że nie umieściłam tu Rosalie i Lou (to do Martyny), ale kurcze, nie wiedziałam jak ich wplątać do tego rozdziału. Mimo tego mam nadzieję, że nie jest źle. Starałam się. Na razie jest trochę dramatycznie, ale chyba będzie coraz lepiej. Życzcie mi weny :D
Po paru minutach przyjemności do pokoju wszedł Zayn. Kiedy zobaczył nas razem od razu wybiegł z pokoju.
-Zayn!- krzyknęłam. Nałożyłam na siebie bieliznę i koszulkę i zaraz za nim wybiegłam. Chłopak wyszedł z domu, zrobiłam więc to samo. -Zayn!- powtórzyłam. -Wracaj! Zayn, proszę! Wróc!- krzyczałam.
Po chwili chłopak się odwrócił. Nic nie powiedział, jedynie na mnie spojrzał.
-Zayn.. Ja nie chciałam!- cały czas krzyczałam, tym razem płaczliwym głosem.- Proszę.. Ja..
-Nie chciałaś?! Oh, naprawdę? To dziwne, bo jakoś nie wyglądałaś na przymuszoną.- chłopak się odezwał.
Zaczęłam płakac. Nie kontrolowałam swoich emocji. Poczułam, że naprawdę go kocham. Jestem taka głupia. Mimowolnie upadłam.
-Zayn, przepraszam.- powiedziałam cicho, jednak wiedziałam, że chłopak tego nie usłyszy. Oddalał się. Zakryłam twarz dłonią, a łzy leciały.
W końcu wstałam i na boso, w samej koszulce i majtkach ruszyłam w stronę domu. Miałam zapłakane policzki, całe czarne od tuszu i kredki. Szłam przed siebie, kiedy nagle usłyszałam męski głos.
-Megan!
Odwróciłam się i za sobą ujrzałam Harry'ego.
-Chodź, pójdziemy gdzieś się wyrwać.- uśmiechnął się
-Gdzie?- spytałam
-Do jakiegoś clubu. Będzie fajnie. Ty i ja..
Zawahałam się chwilę, lecz w końcu się zgodziłam. Muszę się jakoś wykręcić z tych wszystkich problemów, z tej całej miłości. Muszę.
-To o 20.00 po ciebie przyjdę!- krzyknął Harry odchodząc.
W końcu szłam dalej. Gdy doszłam do domu złapałam za klamkę i pchnęłam drzwi w przeciwną stronę. Drzwi jak zwykle nie były zakluczone. Już myślałam, że to Sophie znowu jakimś cudem weszła, jednak się zdziwiłam. W pokoju siedziała moja mama.
-Co ty tutaj robisz?- spytałam ze zdziwieniem i żalem
-Przyjechałam cię odwiedzić. Megs, jak ty wyglądasz?! Gdzie ty byłaś? Boże, napadli cię?!
-Ojej, teraz nagle się przejmujesz? A co się stało? Benett cię zostawił?
-Kochanie, nie tym tonem.
-Nie tym tonem?!- krzyknęłam.- Ja pierdole, mamo! Myślisz, że teraz przyjedziesz, uśmiechniesz się, poudajesz że się martwisz i będzie wszystko w porządku?!
-Słuchaj, ja wiem, że popełniłam wiele błędów, ale proszę cię. Daj mi jeszcze jedną szansę. Oczywiście mieszkaj sobie tutaj, tylko przenocuj mnie dwa dni. Proszę.
-A śpij sobie tutaj, w końcu ty za to płacisz.
-Megan, jeśli ma być między nami taka sprzeczność, to ja..
-Ty dalej nic nie rozumiesz, prawda?- mówiłam już płaczliwym głosem.
Mama mnie przytuliła. Z jednej strony nie chciałam jej już znać, jednak z drugiej czułam, że potrzebuję jej, tej matczynej bliskości.
-Mamo, kocham cię.- powiedziałam wtulona w nią.
-Ja ciebie też, maleńka.
Po tych wszystkich czułościach poszłam wziąć kąpiel. Ubrałam jakieś dresy, koszulkę i grube skarpetki i popędziłam do salonu gdzie siedziała moja mama. Usiadłam obok niej i zaczęłyśmy rozmowę. Opowiedziałam jej wszystko ze szczegółami, jednak nie potrafiła mi pomóc. Jednak czułam, że tego chce i to się dla mnie liczyło. Rozmawiałyśmy przez kilka godzin, a w między czasie coś zjadłyśmy. W końcu wybiła 19. Poszłam się ubrać i uczesać. Założyłam krótką sukienkę z paskiem, dziurawe rajstopy, koszulę w kratę, czarne martensy i naszyjnik. Włosy zostawiłam rozpuszczone, a oczy pomalowałam jak zawsze- delikatna panda.
O 20.03 usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam je i przede mną stał Harry.
-Idziemy?- zapytał.
*DWIE GODZINY PÓŹNIEJ*
*PERSPEKTYWA ZAYN'A*
Stoję przed drzwiami Megan. Co robić? Pukać, a może wchodzić? Może się wycofać? W końcu zebrałem się na odwagę i zapukałem. Otworzyła mi jakaś nieznajoma kobieta.
-Dzień dobry. Jest Megan?- spytałem.
-Dzień dobry, zaczekaj.. Megan!- kobieta krzyknęła. Dziewczyna jednak nic się nie odzywała.
-Wiesz co? Wejdź może do środka i idź do niej.
-Emm, dobrze.- wszedłem do środka. Poszedłem na górę, zapukałem do pokoju Megan i otworzyłem drzwi.
Ujrzałem dziewczynę, która siedziała naga, okryta kołdrą na łóżku.
-No oczywiście.. Gdzie on jest?- spytałem ze złością.
Megan gwałtownie odwróciła głowę w moją stronę. Wstała zakrywając się kołdrą.
-Zayn! Co ty tutaj robisz?!- krzyknęła.
-Ja co robię? Myślałem, że żałujesz tego wszystkiego, ale ty siedzisz tu z nim?!
-O co ci chodzi? Jakim nim?!
-Harry'm!
-Wiesz co? To ty jesteś cholernym dupkiem. Nie poszłam z nim nigdzie, nie popełniłam tego samego błędu. Nie, nie przespałam się z nim. Za to ty przychodzisz tutaj i robisz mi aferę nie wiedząc co się dzieje?!- krzyczała płaczliwie.
Zrobiłem głupią, zdziwioną minę. Co ja sobie myślałem?
-Megan..
-Wiesz co? Wyjdź stąd. Wynoś się!- warknęła
-Ale..
-Wyjdź.- przerwała mi. Zrobiłem to co kazała. Chciałem powiedzieć jej, że to co zrobiła było złe, jednak kocham ją, wybaczam jej. Miało być tak pięknie. Okazuje się, że wszystko zepsułem. Szedłem samotnie nocą po ulicy i to jeszcze w deszczu. "Londynie, nie pomagasz mi.."- powiedziałem do siebie.
*PERSPEKTYWA CAROLINE (matki Megan) *
Wchodzę do jej pokoju. Widzę jak cierpi, jak płacze. Usiadłam obok niej i przyciągnęłam do siebie. Pocałowałam w czoło, pogłaskałam po głowie i powiedziałam:
-Będzie dobrze.
______________
Mam nadzieję, że się podobało. Przepraszam, że nie umieściłam tu Rosalie i Lou (to do Martyny), ale kurcze, nie wiedziałam jak ich wplątać do tego rozdziału. Mimo tego mam nadzieję, że nie jest źle. Starałam się. Na razie jest trochę dramatycznie, ale chyba będzie coraz lepiej. Życzcie mi weny :D
czwartek, 13 czerwca 2013
Rozdział V
Obudziłam się obok Zayn'a. Spojrzałam na niego i uznałam, że jest strasznie słodki. Kiedy usiadłam na podłodze i rozejrzałam się po pokoju poczułam jakbym była w żulowni. Wszyscy są jacyś brudni, śmierdzący. Śmiesznie wczoraj było, ale.. Nie wierzę, że to mówię, ale na razie koniec z imprezami. Muszę się ogarnąć.
Kiedy tak myślałam, nagle spostrzegłam, że nie ma Niall'a i Sophie. Wstałam, a potem poszłam do kuchni. Tam też ich nie było- co mnie bardzo zdziwiło. Napiłam się wody i dalej ruszyłam na poszukiwania. W końcu na górze usłyszałam śmiechy. Oboje siedzieli w moim pokoju na moim łóżku. I co robili? Śmiali się, rozmawiali i.. całowali! Zaglądałam przez uchylone drzwi. Uśmiechnęłam się i odeszłam. Trafiłam do łazienki. Tam wzięłam prysznic, jednak kiedy wyszłam zorientowałam się, że nie wzięłam czystych ubrań. Nie wiedziałam co robić, bo szafę mam u mnie w pokoju, ale tam jest Sophie z Niall'em a głupio mi wchodzić w samym ręczniku. Jednak nie miałam innego wyjścia. Mogłam też ubrać ubrania z wczoraj, jednak strasznie śmierdziały alkoholem, dlatego wolałam tego nie robić. Wróciłam do pokoju. Zanim tam weszłam zapukałam do drzwi. Weszłam po usłyszeniu 'proszę'.
-No czeeeść.- powiedziałam z uśmiechem.
-Heej.- Sophie odpowiedziała rumieniąc się. To samo zrobił Niall.
-Spokojnie, nie zdradzę was.- zachichotałam.
-Ale.. Nie, no spokojnie. Nie jesteśmy jakąś zakazaną miłością.- Niall się zaśmiał, po czym pocałował Sophie.
Serce mi się radowało. To takie słodkie. Zazwyczaj nie myślę w ten sposób, ale poczułam, że Sophie to moja jedyna prawdziwa przyjaciółka i cieszyłam się jej szczęściem.
-To ja wezmę ciuchy i spadam.
-Możesz zostać. My pójdziemy zrobić śniadanie.- Sof powiedziała z uśmiechem.
-No.. W porządku, dzięki.- odwzajemniłam uśmiech Sof.
Po wyjściu nowej pary szybko się ubrałam, uczesałam i umalowałam. Zeszłam na dół a tam wszyscy czekali na mnie przy pięknie nakrytym stole. Jedzenia było znacznie więcej niż w mojej lodówce. Widocznie ktoś musiał pójść do sklepu. Usiadłam do stołu obok Zayn'a i Rose. Zostałam przywitana buziakiem w policzek od chłopaka, jednak nie do końca wiedziałam co to miało znaczyć. Jednak kiedy to zrobił, przypomniała mi się noc. Ktoś całował mi szyję i to na pewno nie był Zayn. Chciałam jednak szybko o tym zapomnieć więc zabrałam się za wpierdzielanie. Wszystko było tak smaczne, że nie mogłam przestać jeść.. Dlatego były 'skutki uboczne'- nie mogłam się ruszyć, tak się obżarłam. Tak więc przestałam jeść. Wszyscy rozmawiali, do mnie chyba też ktoś coś mówił, ale ja wciąż myślałam o tej nocy. Spojrzałam na Harry'ego i ten wyraźnie unikał mojego wzroku.
*GODZINĘ PÓŹNIEJ*
Jedziemy do chłopaków. Siedzę obok Rose i Louis'a. Polubiłam tę dziewczynę. Miałam z nią dużo wspólnego, przez co rozmawiało nam się wyjątkowo dobrze. W samochodzie dowiedziałam się, że była wychowywana przez brata, bo jej rodzice umarli. I tak ma trochę więcej szczęścia, bo ja nie mam.. Nie miałam nikogo prócz mamy, której i tak nie obchodzę.
Dojechaliśmy. Weszliśmy do wielkiego domu chłopaków. Oczywiście od razu poszłam do łazienki, która znajdowała się na końcu domu. Wychodząc, natknęłam się na.. Harry'ego. Chłopak z nienacka mnie pocałował. Wtedy zrozumiałam, że tej nocy to był on. Styles wciąż mnie całował, a ja wiedząc, że źle robię i tak nie chciałam przstać. Było to namiętne, a zarazem delikatne. Nie rozłączając naszych ust trafiliśmy do pokoju Loczka. Nawzajem zaczęliśmy się rozbierać. On mnie- ja jego. Rzuciliśmy się na łóżko...
*PERSPEKTYWA SOPHIE*
-Kocham cię.- Niall powiedział do mnie.
Siedzieliśmy na łóżku w jego sypialni. Nie sądziłam, że kiedyś mogę się tak poczuć. Ja też go kocham. Nie wiem czemu stało to się tak szybko, ale kocham go. Bardzo. Nie powiedziałam mu jednak tego, tylko go pocałowałam. Z wzajemnością. Po pięciu minutach tych czułości nagle zrobiliśmy się głodni. Wymyśleliśmy żeby zrobić coś 'wybitnego'. Ruszyliśmy do kuchni. Kiedy tam dotarliśmy, zaczęłam czuś się jak szef kuchni. Wymieniałam pokolei co Niall ma mi podać. W końcu doszło do mąki, którą chłopak przez przypadek na mnie wysypał. Uznałam, że się odwdzięczę. Wzięłam bitą śmietanę i zaczęłam pryskać mu na ubrania i twarz. Tak zaczęliśmy bitwę na jedzenie. Obrzucaliśmy się wszystkim pokolei. Oczywiście na koniec naszej wojny pocałowaliśmy się.
-Kurcze, jeszcze słodsza.- chłopak stwierdził całując mnie.
-Niaaaaaaaal!- zaśmiałam się.- Weź, kurde.-powiedziałam wciąż się śmiejąc przy czym go całując.- Kocham cię.- wyszeptałam mu do ucha.
Wtedy Niall wział mnie na barana i zaczął biec.
-O taaak! Kocha mnie, kocha!- krzyczał na cały dom brudząc go jedzeniem, którym był obrzucony. Śmiałam się i całowałam w policzki.
"Jest idealnie"- pomyślałam.
_______________________
A więc! STO LAT, STO LAT NATALIOOOOOO! Kocham Cię i wiesz o tym. Ten rozdział był dla ciebie. Taki urodzinowy rozdział. Mam nadzieję, że Ci się podoba :*
+przepraszam, że krótki, brak weny, brak czasu. Wkrótce będą dłuższe, albo będę częściej dodawała.
Kiedy tak myślałam, nagle spostrzegłam, że nie ma Niall'a i Sophie. Wstałam, a potem poszłam do kuchni. Tam też ich nie było- co mnie bardzo zdziwiło. Napiłam się wody i dalej ruszyłam na poszukiwania. W końcu na górze usłyszałam śmiechy. Oboje siedzieli w moim pokoju na moim łóżku. I co robili? Śmiali się, rozmawiali i.. całowali! Zaglądałam przez uchylone drzwi. Uśmiechnęłam się i odeszłam. Trafiłam do łazienki. Tam wzięłam prysznic, jednak kiedy wyszłam zorientowałam się, że nie wzięłam czystych ubrań. Nie wiedziałam co robić, bo szafę mam u mnie w pokoju, ale tam jest Sophie z Niall'em a głupio mi wchodzić w samym ręczniku. Jednak nie miałam innego wyjścia. Mogłam też ubrać ubrania z wczoraj, jednak strasznie śmierdziały alkoholem, dlatego wolałam tego nie robić. Wróciłam do pokoju. Zanim tam weszłam zapukałam do drzwi. Weszłam po usłyszeniu 'proszę'.
-No czeeeść.- powiedziałam z uśmiechem.
-Heej.- Sophie odpowiedziała rumieniąc się. To samo zrobił Niall.
-Spokojnie, nie zdradzę was.- zachichotałam.
-Ale.. Nie, no spokojnie. Nie jesteśmy jakąś zakazaną miłością.- Niall się zaśmiał, po czym pocałował Sophie.
Serce mi się radowało. To takie słodkie. Zazwyczaj nie myślę w ten sposób, ale poczułam, że Sophie to moja jedyna prawdziwa przyjaciółka i cieszyłam się jej szczęściem.
-To ja wezmę ciuchy i spadam.
-Możesz zostać. My pójdziemy zrobić śniadanie.- Sof powiedziała z uśmiechem.
-No.. W porządku, dzięki.- odwzajemniłam uśmiech Sof.
Po wyjściu nowej pary szybko się ubrałam, uczesałam i umalowałam. Zeszłam na dół a tam wszyscy czekali na mnie przy pięknie nakrytym stole. Jedzenia było znacznie więcej niż w mojej lodówce. Widocznie ktoś musiał pójść do sklepu. Usiadłam do stołu obok Zayn'a i Rose. Zostałam przywitana buziakiem w policzek od chłopaka, jednak nie do końca wiedziałam co to miało znaczyć. Jednak kiedy to zrobił, przypomniała mi się noc. Ktoś całował mi szyję i to na pewno nie był Zayn. Chciałam jednak szybko o tym zapomnieć więc zabrałam się za wpierdzielanie. Wszystko było tak smaczne, że nie mogłam przestać jeść.. Dlatego były 'skutki uboczne'- nie mogłam się ruszyć, tak się obżarłam. Tak więc przestałam jeść. Wszyscy rozmawiali, do mnie chyba też ktoś coś mówił, ale ja wciąż myślałam o tej nocy. Spojrzałam na Harry'ego i ten wyraźnie unikał mojego wzroku.
*GODZINĘ PÓŹNIEJ*
Jedziemy do chłopaków. Siedzę obok Rose i Louis'a. Polubiłam tę dziewczynę. Miałam z nią dużo wspólnego, przez co rozmawiało nam się wyjątkowo dobrze. W samochodzie dowiedziałam się, że była wychowywana przez brata, bo jej rodzice umarli. I tak ma trochę więcej szczęścia, bo ja nie mam.. Nie miałam nikogo prócz mamy, której i tak nie obchodzę.
Dojechaliśmy. Weszliśmy do wielkiego domu chłopaków. Oczywiście od razu poszłam do łazienki, która znajdowała się na końcu domu. Wychodząc, natknęłam się na.. Harry'ego. Chłopak z nienacka mnie pocałował. Wtedy zrozumiałam, że tej nocy to był on. Styles wciąż mnie całował, a ja wiedząc, że źle robię i tak nie chciałam przstać. Było to namiętne, a zarazem delikatne. Nie rozłączając naszych ust trafiliśmy do pokoju Loczka. Nawzajem zaczęliśmy się rozbierać. On mnie- ja jego. Rzuciliśmy się na łóżko...
*PERSPEKTYWA SOPHIE*
-Kocham cię.- Niall powiedział do mnie.
Siedzieliśmy na łóżku w jego sypialni. Nie sądziłam, że kiedyś mogę się tak poczuć. Ja też go kocham. Nie wiem czemu stało to się tak szybko, ale kocham go. Bardzo. Nie powiedziałam mu jednak tego, tylko go pocałowałam. Z wzajemnością. Po pięciu minutach tych czułości nagle zrobiliśmy się głodni. Wymyśleliśmy żeby zrobić coś 'wybitnego'. Ruszyliśmy do kuchni. Kiedy tam dotarliśmy, zaczęłam czuś się jak szef kuchni. Wymieniałam pokolei co Niall ma mi podać. W końcu doszło do mąki, którą chłopak przez przypadek na mnie wysypał. Uznałam, że się odwdzięczę. Wzięłam bitą śmietanę i zaczęłam pryskać mu na ubrania i twarz. Tak zaczęliśmy bitwę na jedzenie. Obrzucaliśmy się wszystkim pokolei. Oczywiście na koniec naszej wojny pocałowaliśmy się.
-Kurcze, jeszcze słodsza.- chłopak stwierdził całując mnie.
-Niaaaaaaaal!- zaśmiałam się.- Weź, kurde.-powiedziałam wciąż się śmiejąc przy czym go całując.- Kocham cię.- wyszeptałam mu do ucha.
Wtedy Niall wział mnie na barana i zaczął biec.
-O taaak! Kocha mnie, kocha!- krzyczał na cały dom brudząc go jedzeniem, którym był obrzucony. Śmiałam się i całowałam w policzki.
"Jest idealnie"- pomyślałam.
_______________________
A więc! STO LAT, STO LAT NATALIOOOOOO! Kocham Cię i wiesz o tym. Ten rozdział był dla ciebie. Taki urodzinowy rozdział. Mam nadzieję, że Ci się podoba :*
+przepraszam, że krótki, brak weny, brak czasu. Wkrótce będą dłuższe, albo będę częściej dodawała.
środa, 5 czerwca 2013
Rozdział IV
Oderwałam się od chłopaka, po czym spojrzeliśmy sobie w oczy. Zayn uśmiechnął się, ale w końcu krzyknęłam.
-Ja tak nie mogę!
-Megan! O czym ty mówisz?
-Ja nie mogę cię kochać. Czemu ja? Czemu tak szybko? Przcież wcale cię nie znam! Czemu cię kocham?!- wrzasnęłam płaczliwym głosem.
-Ja nie mam pojęcia. Ale widocznie musi nas coś łączyć! Tylko proszę, uspokój się.- chłopak mnie przytulił. Poczułam się kochana. Tylko czemu to tak boli? Czemu moje serce tego pragnie, a rozum mówi "NIE"?
Łzy zaczęły lecieć mi ciurkiem. Nie wiedziałam co mam robić. Ledwo co przyjechałam do Londynu, a już spotyka mnie miłość? Chciałam coś zmienić, ale nie w taki sposób.
-Odprowadzisz mnie do domu?- wtulona w ramiona Zayn'a spytałam.
-Pewnie.- odpowiedział, po czym odsunął się ode mnie, otarł łzy, a następnie złapał za rękę. Ruszyliśmy w stronę domu.
Całą drogę milczeliśmy. Żadne z nas nie powiedziało ani słowa, z wyjątkiem odchrząknięcia lub kichnięcia. Chociaż w sumie to i tak nie słowa, jedynie jakieś odgłosy. Ale do rzeczy. Doszliśmy do domu.
-Chcesz wejść?- spytałam chłopaka wpychając klucze do zamka.
-Tak, chętnie.- uśmiechnął się.
-Tylko z tym może być problem, bo..
Zanim dokończyłam od strony mieszkania ktoś nam otworzył drzwi. Tym kimś była Sophie. Zdziwiłam się na jej widok, bo nie miałam pojęcia jak weszła.
-Sophie, co Ty tutaj robisz?- przechodząc przez próg domu spytałam.
-A siedzę, jem, gadam z chłopakami z One Direction i taką Rosalie. Właśnie się poznajemy, czekaliśmy tylko na was!- skwitowała po czym pokazała swoje urocze białe ząbki.
-SOPHIE!- krzyknęłam.- Jak to One Direction? Co ci na mózg padło?! Przecież to nie..- nie skończyłam jednak swojego zdania, bo spojrzałam na Zayn'a i uświadomiłam sobie, że on i cała reszta tych jego śmiesznych kolegów to 1D. Zrobiłam wielkie oczy.- O kurwa, ja znam One Direction.. I to poznałam ich w dość dziwny sposób.- zaśmiałam się nieszczerze ze skwaszoną miną.
-Serio nie wiedziałaś?- spytał Zayn ze zdziwieniem.
-No.. Jakoś nie myślałam o tym, że jesteście zespołem... Znanym zespołem.- uśmiechnęłam się.- No dobra, to gdzie oni wszyscy są?
-Siedzimy w salonie.
Nasza trójka udała się więc do salonu. To byli ci wszyscy chłopcy, których muzyki słucham i podziwiam. Poczułam się niezręcznie. Kiedy o tym nie wiedziałam wszystko było w porządku, ale teraz wydaje się jakieś dziwne. Jeszcze ta sprawa z Zayn'em. Czy naprawdę moja znajomość z jedną z największych gwiazd świata ma tak wyglądać? Z resztą co ja gadam! Przecież to normalni ludzie, tylko że znani na całej ziemi. Czym ja się przejmuję? Jestem teraz trochę jak te wszystkie psychofanki co od razu mdleją na ich widok. Boże, kim ja jestem?!-powiedziałam do siebie w myślach.
-Megan!-podbiegł do mnie Harry i przytulił.- Wiem, prawie się nie znamy, ale się stęskniłem. Miałem nadzieję, że cię jeszcze zobaczę!- po jego słowach zaśmiałam się.
-Super.- wyszczerzyłam swoje zęby.- To co robimy?
-Robimy małą imprezkę.-skwitował Liam.- W twoim domu.. Nie pytając cię.. O kurde. Mamy przechlapane?- chłopak spojrzał na mnie.
-No.. Niee, w porządku.- uśmiechnęłam się, nie pokazując mojego lekkiego zdziwienia.- A prowiant macie? Bo u mnie pusto.- zachichotałam.
-No pewnie że jest!- krzyknął Louis.
-To świetnie!
"Mała impreza" się rozkręcała. Po trzech godzinach wszyscy świetnie się znaliśmy. Jedynie Rosalie, była dla mnie zagadką. Nie mogłam jej przewidzieć, nie wiedziałam kim jest. Trochę przypominała mi.. Mnie. Zawsze mi mówiono, że nie da się mnie do końca poznać. Ja nigdy nie miałam z tym problemu jeśli chodzi o innych ludzi, dlatego sprawa z Rose mnie lekko irytowała. Podeszłam do niej.
-Cześć.- uśmiechnęłam się.
-No hej.- dziewczyna odwzajemniła uśmiech.- Chciałam właśnie do ciebie podejść, bo nie znamy się dobrze i wiesz..
-No ja właśnie w tej sprawie.- zaśmiałam się.
Moja rozmowa z Rose się rozwinęła. Rozmawiało nam się naprawdę świetnie. W końcu zaczęłyśmy tańczyć. Z czasem wszyscy byli już nawaleni. Jeden z chłopców wpadł na pomysł żeby wyjść sobie na spacer.. Taki tam spacer o 2.00 w nocy. Jednak wszyscy się zgodzili. Wyszliśmy na zewnątrz. Każdy z nas z puszką piwa, butelką wódki lub szampana. Idąc tak, pare razy się przewracając, śmiejąc, tańcząc i śpiewając ujżałam coś uroczego. Niall i Sophie ciągle na siebie spoglądali i wciąż coś sobie szeptali. Śmiali się nie z tego z czego my. A ja i Zayn? Nic. Może on się już o mnie nie stara. Może zrozumiał, że to było tylko chwilowe zauroczenie, a tak naprawdę nic do mnie nie czuł.. Kiedy tak rozmyślałam poczułam jak ktoś całuje mnie w policzek. I proszę! To Zayn. Odwzajemniłam pocałunek. Nie wiem co mi jest, ale pragnę go. Pragnę Zayn'a.
Szliśmy obok siebie, objęci. Co jakiś czas zerkałam na Harrego, który wyraźnie mnie obserwował. Robił taką bezradną minę. Przestraszyłam się, może mnie nie lubi?
Po dwóch godzinach wróciliśmy do domu. Jeszcze bardziej nawaleni niż zanim wyszliśmy. Od razu położyliśmy się spać... Na podłodze. Położyłam się obok Zayn'a. Jego ręka leżała pod moją głową, a moja ręka na jego klatce piersiowej. Pocałował mnie i powiedział, że mnie kocha. Nie odezwałam się. Chłopak zasnął. Tak jak wszyscy z resztą.. Jednak nagle usłyszałam, że ktoś idzie w moją stronę. "Co jest?"- pomyślałam. Poczułam jak ktoś całuje moją szyję. Było tak ciemno, że nie wiedziałam kto to. Szybko podniosłam się. Niestety, nawet wtedy było czarno. Położyłam się z powrotem, wtulając w brązowookiego bruneta.
__________________________
Przyznam, że nie myślałam o tym co piszę, dlatego wszystko może być tak 'nagmatfane'. Jednak mam nadzieję, że się spodoba. Nie jest krótki więc.. :D
I jeśli czytasz, to proszę- skomentuj.
xoxo - Klaudia
-Ja tak nie mogę!
-Megan! O czym ty mówisz?
-Ja nie mogę cię kochać. Czemu ja? Czemu tak szybko? Przcież wcale cię nie znam! Czemu cię kocham?!- wrzasnęłam płaczliwym głosem.
-Ja nie mam pojęcia. Ale widocznie musi nas coś łączyć! Tylko proszę, uspokój się.- chłopak mnie przytulił. Poczułam się kochana. Tylko czemu to tak boli? Czemu moje serce tego pragnie, a rozum mówi "NIE"?
Łzy zaczęły lecieć mi ciurkiem. Nie wiedziałam co mam robić. Ledwo co przyjechałam do Londynu, a już spotyka mnie miłość? Chciałam coś zmienić, ale nie w taki sposób.
-Odprowadzisz mnie do domu?- wtulona w ramiona Zayn'a spytałam.
-Pewnie.- odpowiedział, po czym odsunął się ode mnie, otarł łzy, a następnie złapał za rękę. Ruszyliśmy w stronę domu.
Całą drogę milczeliśmy. Żadne z nas nie powiedziało ani słowa, z wyjątkiem odchrząknięcia lub kichnięcia. Chociaż w sumie to i tak nie słowa, jedynie jakieś odgłosy. Ale do rzeczy. Doszliśmy do domu.
-Chcesz wejść?- spytałam chłopaka wpychając klucze do zamka.
-Tak, chętnie.- uśmiechnął się.
-Tylko z tym może być problem, bo..
Zanim dokończyłam od strony mieszkania ktoś nam otworzył drzwi. Tym kimś była Sophie. Zdziwiłam się na jej widok, bo nie miałam pojęcia jak weszła.
-Sophie, co Ty tutaj robisz?- przechodząc przez próg domu spytałam.
-A siedzę, jem, gadam z chłopakami z One Direction i taką Rosalie. Właśnie się poznajemy, czekaliśmy tylko na was!- skwitowała po czym pokazała swoje urocze białe ząbki.
-SOPHIE!- krzyknęłam.- Jak to One Direction? Co ci na mózg padło?! Przecież to nie..- nie skończyłam jednak swojego zdania, bo spojrzałam na Zayn'a i uświadomiłam sobie, że on i cała reszta tych jego śmiesznych kolegów to 1D. Zrobiłam wielkie oczy.- O kurwa, ja znam One Direction.. I to poznałam ich w dość dziwny sposób.- zaśmiałam się nieszczerze ze skwaszoną miną.
-Serio nie wiedziałaś?- spytał Zayn ze zdziwieniem.
-No.. Jakoś nie myślałam o tym, że jesteście zespołem... Znanym zespołem.- uśmiechnęłam się.- No dobra, to gdzie oni wszyscy są?
-Siedzimy w salonie.
Nasza trójka udała się więc do salonu. To byli ci wszyscy chłopcy, których muzyki słucham i podziwiam. Poczułam się niezręcznie. Kiedy o tym nie wiedziałam wszystko było w porządku, ale teraz wydaje się jakieś dziwne. Jeszcze ta sprawa z Zayn'em. Czy naprawdę moja znajomość z jedną z największych gwiazd świata ma tak wyglądać? Z resztą co ja gadam! Przecież to normalni ludzie, tylko że znani na całej ziemi. Czym ja się przejmuję? Jestem teraz trochę jak te wszystkie psychofanki co od razu mdleją na ich widok. Boże, kim ja jestem?!-powiedziałam do siebie w myślach.
-Megan!-podbiegł do mnie Harry i przytulił.- Wiem, prawie się nie znamy, ale się stęskniłem. Miałem nadzieję, że cię jeszcze zobaczę!- po jego słowach zaśmiałam się.
-Super.- wyszczerzyłam swoje zęby.- To co robimy?
-Robimy małą imprezkę.-skwitował Liam.- W twoim domu.. Nie pytając cię.. O kurde. Mamy przechlapane?- chłopak spojrzał na mnie.
-No.. Niee, w porządku.- uśmiechnęłam się, nie pokazując mojego lekkiego zdziwienia.- A prowiant macie? Bo u mnie pusto.- zachichotałam.
-No pewnie że jest!- krzyknął Louis.
-To świetnie!
"Mała impreza" się rozkręcała. Po trzech godzinach wszyscy świetnie się znaliśmy. Jedynie Rosalie, była dla mnie zagadką. Nie mogłam jej przewidzieć, nie wiedziałam kim jest. Trochę przypominała mi.. Mnie. Zawsze mi mówiono, że nie da się mnie do końca poznać. Ja nigdy nie miałam z tym problemu jeśli chodzi o innych ludzi, dlatego sprawa z Rose mnie lekko irytowała. Podeszłam do niej.
-Cześć.- uśmiechnęłam się.
-No hej.- dziewczyna odwzajemniła uśmiech.- Chciałam właśnie do ciebie podejść, bo nie znamy się dobrze i wiesz..
-No ja właśnie w tej sprawie.- zaśmiałam się.
Moja rozmowa z Rose się rozwinęła. Rozmawiało nam się naprawdę świetnie. W końcu zaczęłyśmy tańczyć. Z czasem wszyscy byli już nawaleni. Jeden z chłopców wpadł na pomysł żeby wyjść sobie na spacer.. Taki tam spacer o 2.00 w nocy. Jednak wszyscy się zgodzili. Wyszliśmy na zewnątrz. Każdy z nas z puszką piwa, butelką wódki lub szampana. Idąc tak, pare razy się przewracając, śmiejąc, tańcząc i śpiewając ujżałam coś uroczego. Niall i Sophie ciągle na siebie spoglądali i wciąż coś sobie szeptali. Śmiali się nie z tego z czego my. A ja i Zayn? Nic. Może on się już o mnie nie stara. Może zrozumiał, że to było tylko chwilowe zauroczenie, a tak naprawdę nic do mnie nie czuł.. Kiedy tak rozmyślałam poczułam jak ktoś całuje mnie w policzek. I proszę! To Zayn. Odwzajemniłam pocałunek. Nie wiem co mi jest, ale pragnę go. Pragnę Zayn'a.
Szliśmy obok siebie, objęci. Co jakiś czas zerkałam na Harrego, który wyraźnie mnie obserwował. Robił taką bezradną minę. Przestraszyłam się, może mnie nie lubi?
Po dwóch godzinach wróciliśmy do domu. Jeszcze bardziej nawaleni niż zanim wyszliśmy. Od razu położyliśmy się spać... Na podłodze. Położyłam się obok Zayn'a. Jego ręka leżała pod moją głową, a moja ręka na jego klatce piersiowej. Pocałował mnie i powiedział, że mnie kocha. Nie odezwałam się. Chłopak zasnął. Tak jak wszyscy z resztą.. Jednak nagle usłyszałam, że ktoś idzie w moją stronę. "Co jest?"- pomyślałam. Poczułam jak ktoś całuje moją szyję. Było tak ciemno, że nie wiedziałam kto to. Szybko podniosłam się. Niestety, nawet wtedy było czarno. Położyłam się z powrotem, wtulając w brązowookiego bruneta.
__________________________
Przyznam, że nie myślałam o tym co piszę, dlatego wszystko może być tak 'nagmatfane'. Jednak mam nadzieję, że się spodoba. Nie jest krótki więc.. :D
I jeśli czytasz, to proszę- skomentuj.
xoxo - Klaudia
poniedziałek, 3 czerwca 2013
Rozdział III
Zbliżałam się już do domu. Nagle zobaczyłam leżącą na schodach mojego domu dziewczynę. Podeszłam bliżej. To była Sophie! Była cała rozmazana i ubrudzona. Miała porwaną sukienkę i brakowało jej jednego buta.
-Sof!- pochyliłam się nad nią odgarniając jej włosy z twarzy.
-Amm, tak?- powiedziała zaspanym głosem Sophie.
-Eeej.- usiadłam na schodach, a Sophie otworzyła oczy. Podniosła się.
-Co się dzieje?- zaśmiałam się.
-Sophie, jak się tu znalazłaś? Czemu nie masz buta i tak wyglądasz?
-Ja.. Nie wiem. Pamiętam tylko, że on.. Boże!
-Sophie! Jaki on? Co się działo?- powiedziałam z poczuciem winy. Niepotrzebnie wciągałam ją w to. Niepotrzebnie ją zostawiłam. Co ja sobie myślałam?
-Bo... Kiedy wychodziłam z łazienki, chyba łazienki, walnęłam niechcącą pewnego chłopaka.
-Znowu?!- zaśmiałam się.
-Haha, no.- Sophie się zaśmiała.- No ale chciałam mu oczywiście pomóc, pochyliłam się nad nim i on miał takie piękne oczy, takie niebieskie. Nie wiem co we mnie wstąpiło, ale pocałowałam go. Trwaliśmy tak złączeni przez kilka minut. Ale ja go nawet nie znałam, wiesz...
-No tak.. Ale dlaczego tak wyglądasz, Sophie no!
-No więc on wstał, przy tym mnie całując. W końcu po tańczeniu z nim i tym wszystkim wystraszyłam się. Uciekłam. Było ciemno, nic nie widziałam. Przewracałam się i nawet nie pamiętałam drogi do swojego domu, więc wpadłam do ciebie. Myślałam, że jesteś w domu, chciałam wejśc. Później już nie miałam siły iśc do domu to zostałam tutaj. Ale gdzie Ty byłaś?
-Aa, ze mną to głupia historia?
-Co?- spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
Wyjaśniłam jej co się stało. Po tym co jej powiedziałam zrobiła wielkie oczy.
-Nooo! Kurde, ty to masz problem!- Sophie powiedziała ze zdziwioną miną.
-Tak troszkę..- uśmiechnęłam się.- Dobra, Sof. Chodź do domu, nie będziemy tu przecież siedziały. Przebierzemy się, umyjemy i dam ci jeśc.
-O nie nie nie. Jedzenie najpierw, później te zbędne rzeczy.- krzyknęła.
-Ok!- powiedziałam ze śmiechem.
Weszłyśmy do domu. Dałam Sophie wolną rękę i pozwoliłam brac do jedzenia co tylko chce. Ja w tym czasie poszłam się umyc. Kiedy wyszłam z łazienki Sof nadal jadła. A siedziałam tam z pół godziny.
-Ej! Ile ty tego już zeżarłaś?
-Eee, mało!- machnęła ręką.
-Mało?!- powiedziałam ze zdziwieniem zaglądając do lodówki.- Sophie, ona była pełna jedzenia. Teraz zostało tu tylko masło i 2 jogurty. Jezus, ile ty jesz?!
-Ty taka cwana, bo sobie śniadanie jadłaś. Ja wyobraź sobie byłam przez ten cały czas głodna!- wykrzyknęła z żalem Ruda.
-Dobra, już dobra. Jedz.-uśmiechnęłam się opierając o meble.
Sophie w końcu zjadła. Następnie się umyła, przebrała i zeszła na dół.
-Megs, chodź na spacer. Zobacz jaka ładna pogoda!
-No w porządku.
Wyszłyśmy na zewnątrz. Spacerowałyśmy sobie, gdy nagle Sophie krzyknęła.
-To ten blondyn!!! To on! Megan! To ten blondyn!- krzyczała jak najęta wskazując palcem na chłopaka.
-Ruda, uspokój się!-potrząsnęłam Sophie śmiejąc się.
Chłopak był coraz bliżej nas, a z nim... Zayn? Tak, to był on! Jaki zbieg okoliczności. Tym blondynem, z którym całowała się Sophie był Niall.
-Sof. Ja go znam.- powiedziałam przeraźliwym głosem.
-Co?! Ale skąd...
-Cześć.- przerwał jej Niall.
-He... Hej.- Ruda odpowiedziała rumieniąc się. Ja się tylko uśmiechnęłam.
-Cześć Megan.- Zayn zwrócił się do mnie podnosząc lekko kąciki ust do góry.
-Cześć.
Niall i Sophie poparzyli na siebie. Ledwo się znają, ale już widać było między nimi jakieś iskierki. Odwrócili się i szli przed siebie. Zostawili nas- mnie i Zayn'a.
-Megan..
-Słuchaj.-przerwałam.- Czy ty czegoś ode mnie oczekujesz?
-Nie wiem. To znaczy.. Kurde, no!
-Zayn!- krzyknęłam.
-Czuję coś do ciebie! Wiem, że to tylko jedna noc, ale.. Kiedy z tobą rozmawiam, kiedy się z tobą pocałowałem.. Jest mi z tobą dobrze. Proszę Cię, Megan.
I to był ten moment. Pocałowałam go. Wtedy nic dookoła się nie liczyło. To była nasza chwila. Chłopak głaskał moją twarz całując mnie. W jego objęciach czuję się tak bezpiecznie. Tylko dlaczego? Czemu on? Czemu tak szybko? Co nas łączy?
_________________________________
Przepraszam jeśli miejscami nie ma literki 'ć', ale przez moment mi nie działało. Przepraszam też za jakiekolwiek błędy, jednak już mi się nie chciało sprawdzać więc.. Mimo wszystko mam nadzieję, że się spodoba! :)
-Sof!- pochyliłam się nad nią odgarniając jej włosy z twarzy.
-Amm, tak?- powiedziała zaspanym głosem Sophie.
-Eeej.- usiadłam na schodach, a Sophie otworzyła oczy. Podniosła się.
-Co się dzieje?- zaśmiałam się.
-Sophie, jak się tu znalazłaś? Czemu nie masz buta i tak wyglądasz?
-Ja.. Nie wiem. Pamiętam tylko, że on.. Boże!
-Sophie! Jaki on? Co się działo?- powiedziałam z poczuciem winy. Niepotrzebnie wciągałam ją w to. Niepotrzebnie ją zostawiłam. Co ja sobie myślałam?
-Bo... Kiedy wychodziłam z łazienki, chyba łazienki, walnęłam niechcącą pewnego chłopaka.
-Znowu?!- zaśmiałam się.
-Haha, no.- Sophie się zaśmiała.- No ale chciałam mu oczywiście pomóc, pochyliłam się nad nim i on miał takie piękne oczy, takie niebieskie. Nie wiem co we mnie wstąpiło, ale pocałowałam go. Trwaliśmy tak złączeni przez kilka minut. Ale ja go nawet nie znałam, wiesz...
-No tak.. Ale dlaczego tak wyglądasz, Sophie no!
-No więc on wstał, przy tym mnie całując. W końcu po tańczeniu z nim i tym wszystkim wystraszyłam się. Uciekłam. Było ciemno, nic nie widziałam. Przewracałam się i nawet nie pamiętałam drogi do swojego domu, więc wpadłam do ciebie. Myślałam, że jesteś w domu, chciałam wejśc. Później już nie miałam siły iśc do domu to zostałam tutaj. Ale gdzie Ty byłaś?
-Aa, ze mną to głupia historia?
-Co?- spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
Wyjaśniłam jej co się stało. Po tym co jej powiedziałam zrobiła wielkie oczy.
-Nooo! Kurde, ty to masz problem!- Sophie powiedziała ze zdziwioną miną.
-Tak troszkę..- uśmiechnęłam się.- Dobra, Sof. Chodź do domu, nie będziemy tu przecież siedziały. Przebierzemy się, umyjemy i dam ci jeśc.
-O nie nie nie. Jedzenie najpierw, później te zbędne rzeczy.- krzyknęła.
-Ok!- powiedziałam ze śmiechem.
Weszłyśmy do domu. Dałam Sophie wolną rękę i pozwoliłam brac do jedzenia co tylko chce. Ja w tym czasie poszłam się umyc. Kiedy wyszłam z łazienki Sof nadal jadła. A siedziałam tam z pół godziny.
-Ej! Ile ty tego już zeżarłaś?
-Eee, mało!- machnęła ręką.
-Mało?!- powiedziałam ze zdziwieniem zaglądając do lodówki.- Sophie, ona była pełna jedzenia. Teraz zostało tu tylko masło i 2 jogurty. Jezus, ile ty jesz?!
-Ty taka cwana, bo sobie śniadanie jadłaś. Ja wyobraź sobie byłam przez ten cały czas głodna!- wykrzyknęła z żalem Ruda.
-Dobra, już dobra. Jedz.-uśmiechnęłam się opierając o meble.
Sophie w końcu zjadła. Następnie się umyła, przebrała i zeszła na dół.
-Megs, chodź na spacer. Zobacz jaka ładna pogoda!
-No w porządku.
Wyszłyśmy na zewnątrz. Spacerowałyśmy sobie, gdy nagle Sophie krzyknęła.
-To ten blondyn!!! To on! Megan! To ten blondyn!- krzyczała jak najęta wskazując palcem na chłopaka.
-Ruda, uspokój się!-potrząsnęłam Sophie śmiejąc się.
Chłopak był coraz bliżej nas, a z nim... Zayn? Tak, to był on! Jaki zbieg okoliczności. Tym blondynem, z którym całowała się Sophie był Niall.
-Sof. Ja go znam.- powiedziałam przeraźliwym głosem.
-Co?! Ale skąd...
-Cześć.- przerwał jej Niall.
-He... Hej.- Ruda odpowiedziała rumieniąc się. Ja się tylko uśmiechnęłam.
-Cześć Megan.- Zayn zwrócił się do mnie podnosząc lekko kąciki ust do góry.
-Cześć.
Niall i Sophie poparzyli na siebie. Ledwo się znają, ale już widać było między nimi jakieś iskierki. Odwrócili się i szli przed siebie. Zostawili nas- mnie i Zayn'a.
-Megan..
-Słuchaj.-przerwałam.- Czy ty czegoś ode mnie oczekujesz?
-Nie wiem. To znaczy.. Kurde, no!
-Zayn!- krzyknęłam.
-Czuję coś do ciebie! Wiem, że to tylko jedna noc, ale.. Kiedy z tobą rozmawiam, kiedy się z tobą pocałowałem.. Jest mi z tobą dobrze. Proszę Cię, Megan.
I to był ten moment. Pocałowałam go. Wtedy nic dookoła się nie liczyło. To była nasza chwila. Chłopak głaskał moją twarz całując mnie. W jego objęciach czuję się tak bezpiecznie. Tylko dlaczego? Czemu on? Czemu tak szybko? Co nas łączy?
_________________________________
Przepraszam jeśli miejscami nie ma literki 'ć', ale przez moment mi nie działało. Przepraszam też za jakiekolwiek błędy, jednak już mi się nie chciało sprawdzać więc.. Mimo wszystko mam nadzieję, że się spodoba! :)
niedziela, 26 maja 2013
Rozdział II
Otworzyłam oczy. Spojrzałam na zegarek- 9.03. Za oknem świeci słońce. Obok nagiej mnie leży nagi chłopak. Pamiętam go. To on. To ten pięknooki szatyn.
- O nie..- powiedziałam do siebie.
Wstałam z łóżka, ubrałam się i po cichu zeszłam na dół. Dom był wielki. Nagle schodząc po schodach stanęłam. Zobaczyłam siedzących przy stole czterech chłopaków i jedną dziewczynę.
- Heej.- powiedzieli chórem chłopcy machając mi ręką.
- Cześć.- odpowiedziałam ze zdziwieniem.
- Zapraszamy na śniadanie!- krzyknął jeden z nich.
- Ja.. Chyba podziękuję..
- No choodź. Z resztą Zayn pewnie się ucieszy, że zostałaś. A właśnie. On jeszcze śpi?- powiedział loczek
- Zayn? A! Tak, Zayn. No on jeszcze śpi.. Ale ja naprawdę..
- No chodź! - przerwali mi chłopcy.
W końcu się zgodziłam. Usiadłam do stołu. Czułam się trochę niezręcznie. Zawsze jak się "budziłam w czyimś łóżku" to wstawałam, wychodziłam i to tyle. Teraz mam jeść śniadanie i to nawet nie Z NIM.
- To jak się nazywasz?- zapytał blondyn.
- Megan.- odpowiedziałam z pełnymi ustami.
- Ja jestem Niall, to Harry, Liam i Louis. To my! A Zayn'a to chyba już znasz.- uśmiechnął się do mnie.
- Miło mi.- odwzajemniłam uśmiech.
- Nam również.- zaśmiali się
- Ekhem!- zachrzakała dziewczyna.- Niall, jestem jeszcze ja.
- A tak! Przepraszam.- zrobił słodką minę,- To jest Rose. Znaczy się Rosalie.
- Miło mi.- dziewczyna się uśmiechnęła pokazując zęby.
- Rosalie jakiś czas u nas mieszkała, jak nie miała się gdzie podziać. W sumie teraz też by mogła, ale rozumiesz.. "Nie chce się narzucać".
- Oj, Louis. Wiesz jak jest.
- No nie wiem!
Kiedy Louis i Rose się "wymieniali zdaniami" ja przypomniałam sobie o Sophie. Śmieszna sprawa, bo nawet nie wiem jak ją znaleźć. Nie mam jej numeru telefonu. Moje rozmyślenia przerwały kroki... Zayn'a. Widziałam zdziwienie w jego oczach kiedy na niego spojrzałam. Nie spodziewał się chyba, że ktoś "na szybko" będzie jadł śniadanie w jego domu.
- Zayn! Twoja dziewczyna nie chciała jeść z nami śniadania. Co jej zrobiłeś?- zaśmiał się Harry.
- Nic, spokojnie.- Zayn uśmiechnął się spoglądając na mnie.
Chłopak usiadł do stołu. Zajął miejsce obok mnie, przez co czułam się jeszcze bardziej niezręcznie.
- No dobra, to dzięki za śniadanie, ja już muszę lecieć.- powiedziałam wstając od stołu.
- Poczekaj jeszcze!- krzyknął Zayn łapiąc mnie za rękę.- Może się przejdziemy?
Spojrzałam na chłopaka z zakłopotaniem.
- Ja..
- Proszę. Chciałbym pogadać.
- W porządku.
- To idziemy.- powiedział wstając od stołu i otrzepując ręce.
Wyszliśmy na zewnątrz.
- Rozumiem, że musiałaś czuć się niezręcznie jedząc śniadanie z moimi przyjaciółmi.- Zayn spojrzał na mnie
- Tak, trochę. Ale mam gorszy problem.
Chłopak spojrzał na mnie pytającymi oczami.
- Bo wiesz. Idziemy tak sobie, rozmawiamy, a ja nawet cię nie znam. Nie wiem jak mam się zachować. Nawet do końca nie pamiętam co się wczoraj stało. Wiem tylko, że się pocałowaliśmy na imprezie, dalej jak przez mgłę.
- Ja też za dużo nie pamiętam. Trochę chyba odlecieliśmy, chcieliśmy wyjść na zewnątrz, ale ty chciałaś iść do domu, ciągnęłaś mnie. Nie wiedziałem gdzie mieszkasz więc zaprowadziłem cię do mnie. No i wtedy zaczęliśmy się całować, a dalej to już chyba wiesz co się zdarzyło.
- Ja pierdziele. Jaka jestem głupia. Pierwszy dzień w Londynie i już się pieprzę. Miałam wszystko zacząć od nowa a tu.. Kurde no!
- Słuchaj, ja tego nie chciałem. Nie wiem jak do tego doszło, ale przepraszam cię.
- Nic nie szkodzi, to ja jestem taka głupia.
- Nie jesteś.- chłopak spojrzał mi w oczy. Nagle poczułam między nami jakąś silną więź. Zbliżyliśmy do siebie nasze twarze i w mgnieniu oka nasze usta się spotkały. To był najmilszy i najczulszy pocałunek w moim życiu. Nie chciałam go przerywać, ale musiałam. Czy to możliwe, że w ciągu kilku godzin można coś poczuć do drugiej osoby. Zostawiłam go i uciekłam.
- O nie..- powiedziałam do siebie.
Wstałam z łóżka, ubrałam się i po cichu zeszłam na dół. Dom był wielki. Nagle schodząc po schodach stanęłam. Zobaczyłam siedzących przy stole czterech chłopaków i jedną dziewczynę.
- Heej.- powiedzieli chórem chłopcy machając mi ręką.
- Cześć.- odpowiedziałam ze zdziwieniem.
- Zapraszamy na śniadanie!- krzyknął jeden z nich.
- Ja.. Chyba podziękuję..
- No choodź. Z resztą Zayn pewnie się ucieszy, że zostałaś. A właśnie. On jeszcze śpi?- powiedział loczek
- Zayn? A! Tak, Zayn. No on jeszcze śpi.. Ale ja naprawdę..
- No chodź! - przerwali mi chłopcy.
W końcu się zgodziłam. Usiadłam do stołu. Czułam się trochę niezręcznie. Zawsze jak się "budziłam w czyimś łóżku" to wstawałam, wychodziłam i to tyle. Teraz mam jeść śniadanie i to nawet nie Z NIM.
- To jak się nazywasz?- zapytał blondyn.
- Megan.- odpowiedziałam z pełnymi ustami.
- Ja jestem Niall, to Harry, Liam i Louis. To my! A Zayn'a to chyba już znasz.- uśmiechnął się do mnie.
- Miło mi.- odwzajemniłam uśmiech.
- Nam również.- zaśmiali się
- Ekhem!- zachrzakała dziewczyna.- Niall, jestem jeszcze ja.
- A tak! Przepraszam.- zrobił słodką minę,- To jest Rose. Znaczy się Rosalie.
- Miło mi.- dziewczyna się uśmiechnęła pokazując zęby.
- Rosalie jakiś czas u nas mieszkała, jak nie miała się gdzie podziać. W sumie teraz też by mogła, ale rozumiesz.. "Nie chce się narzucać".
- Oj, Louis. Wiesz jak jest.
- No nie wiem!
Kiedy Louis i Rose się "wymieniali zdaniami" ja przypomniałam sobie o Sophie. Śmieszna sprawa, bo nawet nie wiem jak ją znaleźć. Nie mam jej numeru telefonu. Moje rozmyślenia przerwały kroki... Zayn'a. Widziałam zdziwienie w jego oczach kiedy na niego spojrzałam. Nie spodziewał się chyba, że ktoś "na szybko" będzie jadł śniadanie w jego domu.
- Zayn! Twoja dziewczyna nie chciała jeść z nami śniadania. Co jej zrobiłeś?- zaśmiał się Harry.
- Nic, spokojnie.- Zayn uśmiechnął się spoglądając na mnie.
Chłopak usiadł do stołu. Zajął miejsce obok mnie, przez co czułam się jeszcze bardziej niezręcznie.
- No dobra, to dzięki za śniadanie, ja już muszę lecieć.- powiedziałam wstając od stołu.
- Poczekaj jeszcze!- krzyknął Zayn łapiąc mnie za rękę.- Może się przejdziemy?
Spojrzałam na chłopaka z zakłopotaniem.
- Ja..
- Proszę. Chciałbym pogadać.
- W porządku.
- To idziemy.- powiedział wstając od stołu i otrzepując ręce.
Wyszliśmy na zewnątrz.
- Rozumiem, że musiałaś czuć się niezręcznie jedząc śniadanie z moimi przyjaciółmi.- Zayn spojrzał na mnie
- Tak, trochę. Ale mam gorszy problem.
Chłopak spojrzał na mnie pytającymi oczami.
- Bo wiesz. Idziemy tak sobie, rozmawiamy, a ja nawet cię nie znam. Nie wiem jak mam się zachować. Nawet do końca nie pamiętam co się wczoraj stało. Wiem tylko, że się pocałowaliśmy na imprezie, dalej jak przez mgłę.
- Ja też za dużo nie pamiętam. Trochę chyba odlecieliśmy, chcieliśmy wyjść na zewnątrz, ale ty chciałaś iść do domu, ciągnęłaś mnie. Nie wiedziałem gdzie mieszkasz więc zaprowadziłem cię do mnie. No i wtedy zaczęliśmy się całować, a dalej to już chyba wiesz co się zdarzyło.
- Ja pierdziele. Jaka jestem głupia. Pierwszy dzień w Londynie i już się pieprzę. Miałam wszystko zacząć od nowa a tu.. Kurde no!
- Słuchaj, ja tego nie chciałem. Nie wiem jak do tego doszło, ale przepraszam cię.
- Nic nie szkodzi, to ja jestem taka głupia.
- Nie jesteś.- chłopak spojrzał mi w oczy. Nagle poczułam między nami jakąś silną więź. Zbliżyliśmy do siebie nasze twarze i w mgnieniu oka nasze usta się spotkały. To był najmilszy i najczulszy pocałunek w moim życiu. Nie chciałam go przerywać, ale musiałam. Czy to możliwe, że w ciągu kilku godzin można coś poczuć do drugiej osoby. Zostawiłam go i uciekłam.
sobota, 25 maja 2013
Rozdział I
I oto jestem. Londyn. To miasto będzie moje.
Nazywam się Megan Rother i mam 17 lat. Od dziś moim miejscem będzie mały, trzypokojowy domek przed którym właśnie stoję. Wchodzę. Co czuję? Czuję radość. Wreszcie uwolniona od mojej "kochającej" matki i jej "panów do łóżka". Teraz zaczynam wszystko od nowa. Tu. W Londynie.
Poszłam do sypialni. Była już urządzona. Z resztą tak jak cały dom. To chyba jedyna rzecz, jaką mama dla mnie zrobiła. Wysłała disagner'a i robotników żeby urządzili mi mieszkanie. Oczywiście to ona kupiła wybrane przeze mnie meble. Nic dziwnego. Chciała jak najszybciej pozbyć się mnie z domu. Ale już dobrze. Przebrałam się w ładniejsze ubrania, zrobiłam makijaż i poszłam do sklepu. W końcu moja lodówka jest pusta. Kiedy chciałam otworzyć drzwi do spożywczaka nagle poczułam uderzenie w czoło. Upadłam.
- O cholera! Kurde no!- usłyszałam.- Nic ci nie jest?- otwierając oczy zobaczyłam pochylającą się nade mną postać.
- Chyba nie.-powiedziałam sucho
Dziewczyna, która mnie stratowała pomogła mi wstać.
- Naprawdę cię przepraszam. Po prostu zagapiłam się na tą cudowną bułeczkę i cię nie zauważyłam.- powiedziała rudowłosa.
- W porządku, nic się nie stało.- chciałam już ją ominąć i wejść do sklepu, ale dziewczyna mnie zatrzymała.
- Czekaj! Jestem Sophie.- wystawiła rękę w moją stronę.
Uśmiechnęłam się i zrobiłam kroka.
- A ty? - usłyszałam.
- Megan
- Megan.. Ładne imię. Kojarzy mi się z lodami, takimi dobrymi, że kurde mniam!
- To gratuluję wyobraźni.- powiedziałam.- A teraz mogę wejść już do sklepu?- spojrzałam na Sophie.
- No tak, tak, Ale.. Ale może chcesz gdzieś się przejść?
- Po co? Przecież nawet się nie znamy.
- To możemy się poznać!- powiedziała entuzjastycznie.- Słuchaj. widać, że jesteś nowa w Londynie. Pomyślałam, że może mogłybyśmy się poznać.
- Mogłybyśmy.. No dobra, ok. Ale najpierw zrobię zakupy.
- Mogę ci pomóc w zaniesieniu ich do domu. Myślę, że trochę tego będziesz miała.- zaśmiała się.
- Nie chcę cię wykorzystywać, ale jak chcesz.- uśmiechnęłam się pokazując zęby. Chyba polubiłam tą dziewczynę. Była taka kolorowa. Do tej pory nie znałam takich ludzi. Wszyscy zajmowali się sobą. Myślałam, że to lubię, że to mi pasuje. Myliłam się. Zrobiło mi się miło, kiedy Sophie chciała mi pomóc. To jest o wiele lepsze.
Zrobiłam zakupy. Sof miała rację. Było tego dużo. Dobrze, że jest, bo bym nie dała sobie rady. Przez całą drogę do domu rozmawiałyśmy. Tak właściwie to praktycznie tylko ona gadała, ale to było takie ciekawe i śmieszne, że nawet nie chciałam żeby się zamknęła. Byłyśmy już w domu. Rudowłosa pomogła mi w rozpakowaniu toreb.
- To co robimy?- zapytała.
- Miałyśmy iść na spacer.-odpowiedziałam.
- Miałyśmy, ale wiesz... To początek wakacji. Może jakaś impreza?
- A znasz jakieś fajne miejsce?
- No jasne! Tylko może się przebierzmy.- zaśmiała się.
Poszłyśmy do mojego pokoju. Pożyczyłam Sophie ubrania, bo po co ma iść specjalnie do domu. Ja ubrałam białą koszulkę na ramiączka, czarną spódnicę w białe wzory i czarne botki. Sof wybrała obcisłą granatową sukienkę i również czarne botki. Zrobiłyśmy make-up, uczesałyśmy się i poszłyśmy. Klub jest niedaleko mojego domu, jakieś trzy ulice od niego. Na szczęście. Weszłyśmy do środka. Było wspaniale. Uwielbiam to uczucie. Tyle nieznanych ludzi, tańczących do jakiejś psychopatycznej muzyki. Możesz tu robić co chcesz, bo i tak nikt cię nie zna. I oto są. Dilerzy. Prochy czy tabletki? Wzięłam tabletki. Poszłam do baru, do Sophie. Pokazałam jej moją zdobycz. Dziewczyna na początku była zszokowana, ale kiedy powiedziałam jej, że to się je... Wzięła. Połknęłyśmy. Czułam się cudownie. Zaczęłyśmy tańczyć. W końcu Sophie zaczęła znikać w tłumie. Nie szukałam jej. Przecież sobie poradzi. Wzięłam drugą pigułkę. Nagle poczułam że na kogoś wleciałam. Był to chłopak. Miał czarne włosy i takie piękne brązowe oczy. Jego usta dotknęły moich. Nie wiedziałam co się dzieje.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

