-Mamo! Idę na sztuczną plażę!- krzyknęłam i wyszłam.
*PERSPEKTYWA ZAYN'A*
Nie mogę się poddać. Kocham ją i zrobię dla niej wszystko. Dzwonię do jej drzwi. Otwiera mi znowu ta sama kobieta co wczoraj.
-Dzień dobry- powiedziałem.
-Nie wiem czy chcę cię widzieć- usłyszałem w odpowiedzi od kobiety.
-No właśnie.. Jest Meg?
-Nie, wyszła..
-Mogę wiedzieć gdzie?
Po chwili ciszy i widocznym zastanawianiu się matki Megan nad tym czy mi powiedzieć w końcu usłyszałem:
-Poszła na sztuczną plażę- kobieta spojrzała na mnie ostrzegawczym wzrokiem.
-Dziękuję- powiedziałem ruszając w kierunku miejsca, w którym była Megan.
-Chłopcze!
Spojrzałem za lewe ramię.
-Powodzenia!- kobieta krzyknęła do mnie z uśmiechem, który odwzajemniłem.
Po kilkudziesięciu minutach byłem na miejscu. Zdziwiłem się, bo nikt mnie nie zatrzymał kiedy wchodziłem do środka w butach i ubraniach. Jednak jeszcze większym zdziwieniem było to, że Megan była jedyną przebywającą tu osobą w tej chwili. Spojrzałem na dziewczynę, która ewidentnie mnie nie widziała. Leżała na materacu na środku sztucznego morza z słuchawkami w uszach i telefonem. Zadzwoniłem do niej. Ona spojrzała na komórkę, podniosła się i przeniosła wzrok na mnie. Wskoczyłem do wody i zacząłem do niej płynąć. Ona zrobiła to samo. W końcu byliśmy obok siebie. Ręką dotknąłem jej policzka i pocałowałem. Dzięki Bogu Megan to odwzajemniła.
*PERSPEKTYWA MEGAN*
Miałam motyle w brzuchu. Mimo tego, że było tak miło, to jednak wszystko ma swój koniec. Ten pocałunek też. Zayn przerwał go, spojrzał na mnie i odpłynął. Dotknęłam swoich ust i jak głupia nie wiedziałam co robić.
*PERSPEKTYWA ZAYN'A*
Cały mokry wróciłem do domu. Tam czekali na mnie chłopacy, Rosalie i Sophie.
-Zayn, masz mi natychmiast powiedzieć co Ty do cholery jasnej robiłeś?!- powiedziała Rose stanowczym tonem.
-Nieważne..- odpowiedziałem po czym poszedłem do łazienki.
*PERSPEKTYWA ROSALIE*
-Słuchajcie, martwię się o niego..- powiedziałam.
-No pewnie, jak my wszyscy!- odpowiedział Niall.
-Więc ja mam pomysł. Co powiecie na jakąś imprezę? Albo raczej spotkanie towarzystkie. Z Megan oczywiście.
-No jasne! Ale serio, bez nadużycia alkoholu i zero dragów!
Cała reszta się zgodziła, poza jedną osobą, która nie była ostatnio zbyt rozmowna.
-A ty, Harry? Co o tym myślisz?
-Super- krzyknął, po czym poszedł do swojego pokoju.
Wszyscy na siebie spojrzeliśmy, bo nikt nie wiedział o co mu chodzi.
Po kilku minutach wszyscy zaczęłiśmy przygotowywać altanę chłopaków, w której mieliśmy zrobić te małe party.
-Rose, mogę cię prosić na chwilę?- usłyszałam głos Louis'a.
-Em.. Pewnie.
Podeszłam do chłopaka.
-Chodź.- powiedział po czym złapał mnie za rękę i zaprowadził do ogrodu.- Rose, ja..\
-Tak?
-Słuchaj, wiem że to wszystko powinno być romantyczniejsze, powinienem zaprosić Cię gdzieś, ale.. Zawsze byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, ale zawsze też.. No kurcze!
-Louis, co ty chcesz powiedzieć?- spytałam przerażona.
-Kocham cię! Szczerze cię kocham. Nie mogę bez ciebie wytrzymać. Kocham cię najmocniej na świecie!
Nie wiedziałam co robić, mimo tego, że czułam to samo. Pod wpływem chwili i emocji pocałowałam go. Potem on mnie. Niczego więcej na ten czas nie pragnęłam. Niczego.
-Też cię kocham.- szepnęłam mu do ucha.
Louis przytulił mnie najmilej jak dotychczas. Na prawdę go kocham.
-Dobra, to teraz chodźmy.- wstałam i wyciągnęłam rękę w jego kierunku, którą zaraz złapał. Poszliśmy do altany, gdzie właściwie wszystko było już gotowe. Widziałam słodkich jak zawsze, mizdrzących się Sophie i Niall'a, zakochanego w książce Liam'a i.. już nikogo więcej. Nie ma Zayn'a, nie ma Harry'ego, nie ma Megan. Wszystko ma się naprawić!
-Sophie, Niall, przestańce i idźcie po Harry'ego i Zayn'a!- zaśmiałam się.
-Nie ma sprawy- powiedziała Sophie przy okazji cmokając Niall'a w policzek.
Zakochańce poszli, a ja w tym czasie zadzwoniłam do Megs.
-Halo?- usłyszałam w telefonie.
-Meg! Wpadaj do altany chłopaków, robimy takie spotkanko.- zaśmiałam się.
-Słuchaj, ja chyba nie...
-Nie słyszę żadnej odmowy! Masz być i koniec!- przerwałam dziewczynie po czym się rozłączyłam.
Po godzinie w altanie byli już wszyscy.
*PERSPEKTYWA ZAYN'A*
Przyszła. Myśli, że tego nie widzę, ale co chwilę na mnie spogląda. Jest tutaj. Chcę do niej podejść, kiedy nagle widzę, że obok niej jest Harry. Całują się. Odwróciłem wzrok i wyszedłem.
____________________________
jakby co to przepraszam za te wszystkie 'perspektywy' ale tak wyszło :D mam nadzieję, że się podoba!