Otworzyłam oczy. Spojrzałam na zegarek- 9.03. Za oknem świeci słońce. Obok nagiej mnie leży nagi chłopak. Pamiętam go. To on. To ten pięknooki szatyn.
- O nie..- powiedziałam do siebie.
Wstałam z łóżka, ubrałam się i po cichu zeszłam na dół. Dom był wielki. Nagle schodząc po schodach stanęłam. Zobaczyłam siedzących przy stole czterech chłopaków i jedną dziewczynę.
- Heej.- powiedzieli chórem chłopcy machając mi ręką.
- Cześć.- odpowiedziałam ze zdziwieniem.
- Zapraszamy na śniadanie!- krzyknął jeden z nich.
- Ja.. Chyba podziękuję..
- No choodź. Z resztą Zayn pewnie się ucieszy, że zostałaś. A właśnie. On jeszcze śpi?- powiedział loczek
- Zayn? A! Tak, Zayn. No on jeszcze śpi.. Ale ja naprawdę..
- No chodź! - przerwali mi chłopcy.
W końcu się zgodziłam. Usiadłam do stołu. Czułam się trochę niezręcznie. Zawsze jak się "budziłam w czyimś łóżku" to wstawałam, wychodziłam i to tyle. Teraz mam jeść śniadanie i to nawet nie Z NIM.
- To jak się nazywasz?- zapytał blondyn.
- Megan.- odpowiedziałam z pełnymi ustami.
- Ja jestem Niall, to Harry, Liam i Louis. To my! A Zayn'a to chyba już znasz.- uśmiechnął się do mnie.
- Miło mi.- odwzajemniłam uśmiech.
- Nam również.- zaśmiali się
- Ekhem!- zachrzakała dziewczyna.- Niall, jestem jeszcze ja.
- A tak! Przepraszam.- zrobił słodką minę,- To jest Rose. Znaczy się Rosalie.
- Miło mi.- dziewczyna się uśmiechnęła pokazując zęby.
- Rosalie jakiś czas u nas mieszkała, jak nie miała się gdzie podziać. W sumie teraz też by mogła, ale rozumiesz.. "Nie chce się narzucać".
- Oj, Louis. Wiesz jak jest.
- No nie wiem!
Kiedy Louis i Rose się "wymieniali zdaniami" ja przypomniałam sobie o Sophie. Śmieszna sprawa, bo nawet nie wiem jak ją znaleźć. Nie mam jej numeru telefonu. Moje rozmyślenia przerwały kroki... Zayn'a. Widziałam zdziwienie w jego oczach kiedy na niego spojrzałam. Nie spodziewał się chyba, że ktoś "na szybko" będzie jadł śniadanie w jego domu.
- Zayn! Twoja dziewczyna nie chciała jeść z nami śniadania. Co jej zrobiłeś?- zaśmiał się Harry.
- Nic, spokojnie.- Zayn uśmiechnął się spoglądając na mnie.
Chłopak usiadł do stołu. Zajął miejsce obok mnie, przez co czułam się jeszcze bardziej niezręcznie.
- No dobra, to dzięki za śniadanie, ja już muszę lecieć.- powiedziałam wstając od stołu.
- Poczekaj jeszcze!- krzyknął Zayn łapiąc mnie za rękę.- Może się przejdziemy?
Spojrzałam na chłopaka z zakłopotaniem.
- Ja..
- Proszę. Chciałbym pogadać.
- W porządku.
- To idziemy.- powiedział wstając od stołu i otrzepując ręce.
Wyszliśmy na zewnątrz.
- Rozumiem, że musiałaś czuć się niezręcznie jedząc śniadanie z moimi przyjaciółmi.- Zayn spojrzał na mnie
- Tak, trochę. Ale mam gorszy problem.
Chłopak spojrzał na mnie pytającymi oczami.
- Bo wiesz. Idziemy tak sobie, rozmawiamy, a ja nawet cię nie znam. Nie wiem jak mam się zachować. Nawet do końca nie pamiętam co się wczoraj stało. Wiem tylko, że się pocałowaliśmy na imprezie, dalej jak przez mgłę.
- Ja też za dużo nie pamiętam. Trochę chyba odlecieliśmy, chcieliśmy wyjść na zewnątrz, ale ty chciałaś iść do domu, ciągnęłaś mnie. Nie wiedziałem gdzie mieszkasz więc zaprowadziłem cię do mnie. No i wtedy zaczęliśmy się całować, a dalej to już chyba wiesz co się zdarzyło.
- Ja pierdziele. Jaka jestem głupia. Pierwszy dzień w Londynie i już się pieprzę. Miałam wszystko zacząć od nowa a tu.. Kurde no!
- Słuchaj, ja tego nie chciałem. Nie wiem jak do tego doszło, ale przepraszam cię.
- Nic nie szkodzi, to ja jestem taka głupia.
- Nie jesteś.- chłopak spojrzał mi w oczy. Nagle poczułam między nami jakąś silną więź. Zbliżyliśmy do siebie nasze twarze i w mgnieniu oka nasze usta się spotkały. To był najmilszy i najczulszy pocałunek w moim życiu. Nie chciałam go przerywać, ale musiałam. Czy to możliwe, że w ciągu kilku godzin można coś poczuć do drugiej osoby. Zostawiłam go i uciekłam.
niedziela, 26 maja 2013
sobota, 25 maja 2013
Rozdział I
I oto jestem. Londyn. To miasto będzie moje.
Nazywam się Megan Rother i mam 17 lat. Od dziś moim miejscem będzie mały, trzypokojowy domek przed którym właśnie stoję. Wchodzę. Co czuję? Czuję radość. Wreszcie uwolniona od mojej "kochającej" matki i jej "panów do łóżka". Teraz zaczynam wszystko od nowa. Tu. W Londynie.
Poszłam do sypialni. Była już urządzona. Z resztą tak jak cały dom. To chyba jedyna rzecz, jaką mama dla mnie zrobiła. Wysłała disagner'a i robotników żeby urządzili mi mieszkanie. Oczywiście to ona kupiła wybrane przeze mnie meble. Nic dziwnego. Chciała jak najszybciej pozbyć się mnie z domu. Ale już dobrze. Przebrałam się w ładniejsze ubrania, zrobiłam makijaż i poszłam do sklepu. W końcu moja lodówka jest pusta. Kiedy chciałam otworzyć drzwi do spożywczaka nagle poczułam uderzenie w czoło. Upadłam.
- O cholera! Kurde no!- usłyszałam.- Nic ci nie jest?- otwierając oczy zobaczyłam pochylającą się nade mną postać.
- Chyba nie.-powiedziałam sucho
Dziewczyna, która mnie stratowała pomogła mi wstać.
- Naprawdę cię przepraszam. Po prostu zagapiłam się na tą cudowną bułeczkę i cię nie zauważyłam.- powiedziała rudowłosa.
- W porządku, nic się nie stało.- chciałam już ją ominąć i wejść do sklepu, ale dziewczyna mnie zatrzymała.
- Czekaj! Jestem Sophie.- wystawiła rękę w moją stronę.
Uśmiechnęłam się i zrobiłam kroka.
- A ty? - usłyszałam.
- Megan
- Megan.. Ładne imię. Kojarzy mi się z lodami, takimi dobrymi, że kurde mniam!
- To gratuluję wyobraźni.- powiedziałam.- A teraz mogę wejść już do sklepu?- spojrzałam na Sophie.
- No tak, tak, Ale.. Ale może chcesz gdzieś się przejść?
- Po co? Przecież nawet się nie znamy.
- To możemy się poznać!- powiedziała entuzjastycznie.- Słuchaj. widać, że jesteś nowa w Londynie. Pomyślałam, że może mogłybyśmy się poznać.
- Mogłybyśmy.. No dobra, ok. Ale najpierw zrobię zakupy.
- Mogę ci pomóc w zaniesieniu ich do domu. Myślę, że trochę tego będziesz miała.- zaśmiała się.
- Nie chcę cię wykorzystywać, ale jak chcesz.- uśmiechnęłam się pokazując zęby. Chyba polubiłam tą dziewczynę. Była taka kolorowa. Do tej pory nie znałam takich ludzi. Wszyscy zajmowali się sobą. Myślałam, że to lubię, że to mi pasuje. Myliłam się. Zrobiło mi się miło, kiedy Sophie chciała mi pomóc. To jest o wiele lepsze.
Zrobiłam zakupy. Sof miała rację. Było tego dużo. Dobrze, że jest, bo bym nie dała sobie rady. Przez całą drogę do domu rozmawiałyśmy. Tak właściwie to praktycznie tylko ona gadała, ale to było takie ciekawe i śmieszne, że nawet nie chciałam żeby się zamknęła. Byłyśmy już w domu. Rudowłosa pomogła mi w rozpakowaniu toreb.
- To co robimy?- zapytała.
- Miałyśmy iść na spacer.-odpowiedziałam.
- Miałyśmy, ale wiesz... To początek wakacji. Może jakaś impreza?
- A znasz jakieś fajne miejsce?
- No jasne! Tylko może się przebierzmy.- zaśmiała się.
Poszłyśmy do mojego pokoju. Pożyczyłam Sophie ubrania, bo po co ma iść specjalnie do domu. Ja ubrałam białą koszulkę na ramiączka, czarną spódnicę w białe wzory i czarne botki. Sof wybrała obcisłą granatową sukienkę i również czarne botki. Zrobiłyśmy make-up, uczesałyśmy się i poszłyśmy. Klub jest niedaleko mojego domu, jakieś trzy ulice od niego. Na szczęście. Weszłyśmy do środka. Było wspaniale. Uwielbiam to uczucie. Tyle nieznanych ludzi, tańczących do jakiejś psychopatycznej muzyki. Możesz tu robić co chcesz, bo i tak nikt cię nie zna. I oto są. Dilerzy. Prochy czy tabletki? Wzięłam tabletki. Poszłam do baru, do Sophie. Pokazałam jej moją zdobycz. Dziewczyna na początku była zszokowana, ale kiedy powiedziałam jej, że to się je... Wzięła. Połknęłyśmy. Czułam się cudownie. Zaczęłyśmy tańczyć. W końcu Sophie zaczęła znikać w tłumie. Nie szukałam jej. Przecież sobie poradzi. Wzięłam drugą pigułkę. Nagle poczułam że na kogoś wleciałam. Był to chłopak. Miał czarne włosy i takie piękne brązowe oczy. Jego usta dotknęły moich. Nie wiedziałam co się dzieje.
PROLOG
Chcąc uciec od problemów Megan wyjeżdża do wielkiego miasta- Londynu. Dziewczyna nie wie jednak, że czekają tam na nią nowe znajomości, a może nawet miłość. Jeszcze nigdy nie czuła bliskości i czułości od drugiej osoby. Czy Megan poradzi sobie z nowym doznaniem?
________
krótko, ale nie zniechęcajcie się!
BOHATEROWIE
Megan Rother- siedemnastolatka z wieloma problemami. Nie potrafi sobie poradzić w życiu. Dziewczyna ma tylko matkę, której nie interesuje życie córki. Megan więc czuje się samotna. Próbuje radzić sobie z problemami imprezując, ćpając i upijając się. Aby uciec od problemów ucieka do wielkiego masta- Londynu. Megan jest szczupłą blondynką mierzącą ok. 174 cm i mającą ciemne, prawie czarne oczy.
Rosalie Spike- pełna życia oiedemnastolatka. Lubi dobrze się bawić, ale z rozsądkiem. Jej pasją jest malarstwo. Sprzedaje swoje prace, dzięki którym sama się utrzymuje. Dziewczyna była wychowywana przez starszego brata, ponieważ jej rodzice umarli w wypadku samochodowym, gdy miała 8 lat. Rose jest szczupłą szatynką, o wzroście ok. 172 cm i mającą głębokie, kasztanowe oczy. Jest prawdziwą przyjaciółką, na którą zawsze można liczyć.
Sophie Grande- jest bardzo energiczną siedemnastolatką. Potrafi każdego rozbawić. Ma obsesję na punkcie jedzenia. Mimo rozstania rodziców, które mając 13 lat bardzo przeżyła, bierze z życia to co najlepsze. We wszystkim widzi dobre strony. Jest bardzo dobrym słuchaczem, dlatego w sprawie problemów przyjaciele często zwracają się do niej. Sophie jest szczupłym rudzielcem, mierzącym ok. 174 cm i mającym brązowe oczy z zielonymi plamkami pod źrenicami.
One Direction- zespół ten tworzy pięciu zwariowanych chłopaków:
przystojnego, dzięwiętnastoletniego Loczka- Harry'ego Styles
uroczego dziewiętnastoletniego głodomora- Niall'a Horan'a
zabawnego i słodkiego dwudziestolatka- Louis'a Tomlinson
dziewiętnastoletniego "bad boy'a" - Zayn'a Malik
oraz najrozsądniejszego- Liam'a Payne
Rosalie Spike- pełna życia oiedemnastolatka. Lubi dobrze się bawić, ale z rozsądkiem. Jej pasją jest malarstwo. Sprzedaje swoje prace, dzięki którym sama się utrzymuje. Dziewczyna była wychowywana przez starszego brata, ponieważ jej rodzice umarli w wypadku samochodowym, gdy miała 8 lat. Rose jest szczupłą szatynką, o wzroście ok. 172 cm i mającą głębokie, kasztanowe oczy. Jest prawdziwą przyjaciółką, na którą zawsze można liczyć.
Sophie Grande- jest bardzo energiczną siedemnastolatką. Potrafi każdego rozbawić. Ma obsesję na punkcie jedzenia. Mimo rozstania rodziców, które mając 13 lat bardzo przeżyła, bierze z życia to co najlepsze. We wszystkim widzi dobre strony. Jest bardzo dobrym słuchaczem, dlatego w sprawie problemów przyjaciele często zwracają się do niej. Sophie jest szczupłym rudzielcem, mierzącym ok. 174 cm i mającym brązowe oczy z zielonymi plamkami pod źrenicami.
One Direction- zespół ten tworzy pięciu zwariowanych chłopaków:
przystojnego, dzięwiętnastoletniego Loczka- Harry'ego Styles
uroczego dziewiętnastoletniego głodomora- Niall'a Horan'a
zabawnego i słodkiego dwudziestolatka- Louis'a Tomlinson
dziewiętnastoletniego "bad boy'a" - Zayn'a Malik
oraz najrozsądniejszego- Liam'a Payne
piątek, 24 maja 2013
TAKI POCZĄTEK
A więc! Nie wierzę, że to robię, ale zaczynam pisać opowiadania o pewnym zespole, który mnie zupełnie nie interesuje, a mianowicie One Direction. Mam nadzieję, że Directionerkom spodoba się to, co będę pisała. Opowiadania będą o trochę ciemniejszej stronie świata. Będą poruszone tematy narkotyków, problemów itp. Mam nadzieję, że uda mi się. Trzymajcie kciuki! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















